O autorze
Pracuje 660 metrów pod ziemią. Tutaj przede wszystkim o problemach polskiego górnictwa, o górnictwie i wszystkim co z nim związane. Prowadzę także blog mlody-gornik.pl, można mnie znaleźć na Twitterze czy Facebooku.

Czarne złoto czy czarny problem?

Czorne Złoto
Czorne Złoto qdizajn.pl
To obecnie podstawowe pytanie odnoszące się do sytuacji w jakiej znalazło się polskie górnictwo węgla kamiennego. Pytanie jest na tyle proste, wręcz dosadne - ale nie sposób na nie odpowiedzieć prosto czy w jednym zdaniu. Nie jest to bowiem problem mały lecz wielowarstwowy i niestety przez wiele lat, problem ten był po prostu zamiatany pod dywan.

Najlepszym porównaniem obecnego problemu polskiego górnictwa, będzie porównanie go do zęba - zęba, który ma próchnicę i pojawia się u niego mała dziurka. Wiadomo, jak zajmiemy się nią od razu, będzie mały ból i po krzyku - lecz gdy po prostu zlekceważymy ten problem, nie dość, że dziura urośnie do sporych rozmiarów, spowoduje większy ból ale przede wszystkim przejdzie na inne zęby i będziemy mieli więcej niż jeden "ząb" do wyleczenia.



Dokładnie z taką sytuacją od kilku lat boryka się polskie górnictwo węgla kamiennego. Od kilku lat nie ma żadnych reform ani też decyzji, które pomogłyby naszemu górnictwu stać się zarówno rentownym na rynku światowym jak i mniej kosztownym - w sensie kosztów wydobycia. Cały obecny system jest oparty o wieloletnie doświadczenie, które kopalnie, a także spółki zdobywały przez lata eksploatacji. Oczywiście co jakiś czas pojawiały się nowe zasady czy zmiany - tylko, że tak naprawdę były to zmiany mało istotne, nie rewolucyjne w takim stopniu by zmienić cały sposób funkcjonowania naszego polskiego górnictwa.

Współczuję organom rządzącym. Zarówno jeżeli chodzi o rząd jak i zarząd spółek. Na pewno pomysłów na poprawę bądź pozbycie się problemów w polskim górnictwie było sporo, zarówno ministrowie jaki prezesowie mieli swoje autorskie pomysły. Jednak do teraz jest tak, że nie uda się wprowadzić nic nowego bez zgody wszystkich stron, które te zmiany dotyczą. Mowa tutaj o załodze, związkach zawodowych czy radzie nadzorczej, a także pewnie i posłowie mają nie raz swoje do powiedzenia (zagłosowania).

Wiadomo, najwygodniej jest nic nie zmieniać, tak aby nikogo nie denerwować. Przyjęło się w polskim społeczeństwie, takie stwierdzenie, żeby nie denerwować wyborców, a zwłaszcza górników. Ci przecież, się zorganizują, przyjadą do Warszawy i zaczną swoją rozróbę - nie dość, że i tak zakorkowana Warszawa, będzie miała jeszcze większe korki, to jeszcze pełno spalonych opon i zniszczonych chodników. Tak przez kilka tych lat, każdy kto rządził polską chociaż przez chwilę - nie wsadzał kija w mrowisko.

Branża zostawiona sama sobie, bez potrzebnych wtedy już prognoz czy reform, działała w najlepsze dalej. Prezesi oczywiście mieli swoich analityków i specjalistów od takich rzeczy i z całą też pewnością zarządzali "rozsądną ekonomią" - tą samą, która ostatnio zwyciężyła w kopalni Kazimierz-Juliusz. Nie chcę wypowiadać się na temat innych spółek, bo nie mam takowej wiedzy ale wiem jak było w Kompanii Węglowej, w momencie w którym zatrudniałem się w tej spółce. Krótko mówiąc było dobrze - zdawało się, że bardzo dobrze. W końcu załapałem się na wypłatę jakiś zysków za wypracowane zyski. Bajka trwała niecały rok, aż w pod koniec roku, naglę okazuję się że spółka staję na skraju bankructwa - a obecna wtedy pani prezes, odchodzi ze spółki.

Pewnie zarząd i inni prezesowie wiedzieli, już o dramatycznej sytuacji spółki oraz o załamaniu rynku. My górnicy nie wiedzieliśmy dalej o niczym, sądziliśmy, że to normalna rzecz - w końcu trzeba zmienić prezesa żeby do stołka nie przyrósł. Po czasie dowiedzieliśmy się, że to odejście można bardziej porównać do kapitana z Costa Concordii. Spółka tonie, a prezes ucieka jako pierwszy. Tak do dzisiaj odbierane jest to odejście obecnej wtedy pani prezes.

Jednak problemem jest też fakt, że węgiel to obecnie główny surowiec do wytwarzania energii. Dlatego też od wielu lat, węgiel jest dla polski przysłowiowym czarnym złotem. Mimo iż sporo tego surowca wydobywamy, z roku na rok importujemy go coraz więcej. Z roku na rok maleje także ilość wydobywanego węgla - wynika to przede wszystkim z tego, że surowiec ten nie jest odnawialny - drugim najważniejszym aspektem jest fakt, że wszystkie duże złoża, które znajdowały się blisko szybów i samej kopalni, już dawno są wybrane. Obecnie fedruję się albo złoża bardzo daleko od szybów albo coraz częściej są to małe złoża, które generują mniejsze zyski.

Dzisiejszego dnia usłyszałem bardzo ciekawą wypowiedź Ministra Gospodarki - pana Piechocińskiego, który stwierdził, że ratunkiem dla naszego górnictwa jest przede wszystkim ciężka praca... Przepraszam panie Ministrze ale po takiej wypowiedzi w obecności górników, mógłby pan znaleźć się w bardzo nieciekawej sytuacji. Może wyolbrzymiam ale dla mnie było to tak, jakby pan Minister splunął nam górnikom w twarz.

Kolejna sól w oku naszego społeczeństwa - czyli MY górnicy. Nie dość, że co chwilę do nas dopłacają, to nam przecież wciąż mało i wyciągamy ręce po więcej. W końcu tylko my potrafimy zastraszyć rząd i wywalczyć swoje. No a to, że reszta społeczeństwa za to będzie musiała płacić z własnej kieszeni - to przecież nas nie interesuje.

Po takich wypowiedziach, wiem jak czują się politycy, policjanci czy inni urzędnicy administracji publicznej. Przecież im też za każdym razem wylicza się, co to nie robią za nasze pieniądze ;). Naprawdę uważam, że najlepszą odpowiedzią będzie milczenie, może dla tego, że jest złotem, a może dla tego, że nie warto wsadzać kija w mrowisko. I tak na zakończenie tego zdania dodam jedynie ciekawy obrazek, ze znanego większości z Was serwisu.



Szczęść Boże!
Trwa ładowanie komentarzy...