O autorze
Pracuje 660 metrów pod ziemią. Tutaj przede wszystkim o problemach polskiego górnictwa, o górnictwie i wszystkim co z nim związane. Prowadzę także blog mlody-gornik.pl, można mnie znaleźć na Twitterze czy Facebooku.

Dlaczego znowu nie uczymy się na błędach?!

fot. Maciej Dorosiński
fot. Maciej Dorosiński www.nettg.pl
Wydarzenia z poniedziałkowej nocy wstrząsnęły całym polskim górnictwem, a także opinią społeczną. Wybuch metanu w kopalni Mysłowice-Wesoła, w którym poszkodowanych zostało 29 górników a jeden wciąż przebywa pod ziemią, po raz kolejny pokazał nam smutną rzeczywistość.

Kolejny już raz okazało się, że wciąż ludzkie życie jest mniej warte niż węgiel. Miałem bowiem głęboką nadzieję, że po tragedii w kopalni Halemba w 2006 roku, gdzie śmierć poniosło aż 23 górników, sytuacja już się nie powtórzy. Czytając jednak doniesienia z Mysłowickiej kopalni, mam wrażenie, że mamy powtórkę z tamtej tragedii.



Oczywiście na razie nie mamy jeszcze ofiar śmiertelnych, nie wiadomo co z ostatnim górnikiem, którego jeszcze nie wyciągnięto z rejonu katastrofy - zawszę są minimalne szansę... Poza tym na Siemianowickiej oparzeniówce wciąż w stanie krytycznym znajduje się siedmiu górników, a dwóch kolejnych jest w stanie krytycznym. Mówimy tutaj o poważnych oparzeniach, sięgających do 80% powierzchni ciała, oraz o poparzeniu dróg oddechowych - w takim wypadku górników trzeba podłączyć do respiratorów.

Mówiąc prosto z mostu - możemy (oby nie) spodziewać się najgorszego. Podobnie jak w wybuchu metanu w kopalni Wujek-Śląsk w 2009, gdzie zginęło 20 górników. Tam dwunastu poniosło śmierć na miejscu, a kolejnych ośmiu umarło w szpitalach.

Węgiel wciąż cenniejszy od ludzkiego życia?

Dochodzące do mediów wiadomości są wstrząsające. Od piątku kopalnia zmagała się z podziemnym pożarem w starym wyrobisku (zrobach), gdzie trwała akcja ratowników kopalni Mysłowice-Wesoła. Mimo wszystko, nikt nie zatrzymał postępu i górnicy fedrowali dalej. Jestem przekonany, że nie fałszowano dokumentów z pomiaru metanu i nie przewieszano tych czujników w inne miejsca. Tylko, że wyciek metanu potrafi być nagły i nieprzewidywalny - wystarczy, że nagle wycieknie go ze zrobów i w danym momencie pojawi się iskra - w zależności od stężenia albo dojdzie do zapalenia albo co grosza do wybuchu (stężenie wybuchowe metanu to od 5% do 15%).

Takim okolicznością nie są w stanie zapobiec żadne przyrządu pomiarowe i urządzenia. Tutaj możemy liczyć tylko i wyłącznie na odpowiedzialność i wyobraźnie kierownictwa, prowadzącego zakład. Tam bowiem zapadają wszystkie najważniejsze decyzję, które potem przekazywane są odpowiednim załogom (to tak w dużym skrócie). Górnicy nie mają za bardzo możliwości wyboru, za zwyczaj nie mają nawet świadomości o możliwym zagrożeniu - podejrzewam, że informację o podziemnym pożarze w zrobach znała tylko garść ludzi.

Cała ta tragiczna sytuacja przypomina mi to co pisałem przy okazji tragedii w Somie. Przytoczę tutaj część z tego wpisu:

Polskie realia

Nie wiele lepiej było kiedyś i u nas. W latach 90-tych, praca na kopalni była coraz bardziej niebezpieczna. Kopalnie się starzały, a nakłady na bezpieczeństwo malały. Podobnie jak dziś, o górnikach mówiło się z pogardą oraz że są ciężarem dla budżetu państwa. Górnictwo niegdyś siła napędowa polskiej gospodarki, stało się nierentowne. W tamtym okresie politycy bojąc się utraty popularności, grali na zwłokę, z jednej strony podtrzymując przy życiu kopalnie, z drugiej narażając górników na pracę na granicy ryzyka. Katastrofa w Bielszowicach z 1996 roku, pokazała w jakim złym stanie było polskie górnictwo. Śledztwo przeprowadzone przez prokuraturę wykazało szereg zaniedbań i utajnienia faktów o wysokim zagrożeniu życia pracujących tam górników. Kolejnym efektem zaniedbań i cięcia kosztów, była tragedia z 2006 roku w Halembie, w której śmierć poniosło 23-ech górników.


Na prawdę miałem nadzieję, że historia pokazała nam gdzie popełniamy największe błędy. Nigdy bym nie przypuszczał, że po tylu błędach wciąż życie ludzkie okaże się ważniejsze od węgla. Sytuacja w jakiej znalazło się polskie górnictwo węgla kamiennego, nigdy nie może być usprawiedliwieniem takich decyzji, to że górnictwo przestaje być dochodowe nie może rzutować na bezpieczeństwu pracujących tam górników!

Szczęść Boże
Trwa ładowanie komentarzy...