O autorze
Pracuje 660 metrów pod ziemią. Tutaj przede wszystkim o problemach polskiego górnictwa, o górnictwie i wszystkim co z nim związane. Prowadzę także blog mlody-gornik.pl, można mnie znaleźć na Twitterze czy Facebooku.

Barbórka inna niż wszystkie

barbórka
barbórka nettg.pl
Okres grudnia to nie tylko okres przygotowań do świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku, na śląsku przede wszystkim (ale nie tylko) trwają przygotowania do Barbórek. Co roczne święto patronki wszystkich górników, obchodzone jest na różne sposoby: organizowane są karczmy piwne, gdzie zabawa trwa zgodnie z starą tradycją, są organizowane także zabawy barbórkowe w różnych klubach czy pubach, a nawet w restauracjach. W każdym razie każdy z nas świętuje ten specjalny dzień na swój sposób.

W tym roku wszystko powinno wyglądać tak samo, ale czy na pewno? Czy polskie górnictwo węgla kamiennego, a zwłaszcza górnicy z zakładów Kompanii Węglowej, mają powody do świętowania? Nad firmą wisi widmo upadłości, a przecież nie dawno ze stanowiska prezesa został odwołany Mirosław Taras - czego domagały się związki zawodowe, a odwołała go rada nadzorcza spółki. Wszystko poszło o szczerą wypowiedź byłego już prezesa, podczas konferencji o górnictwie, na której to prezes powiedział prosto z mostu o tragicznej sytuacji w jakiej znajduje się obecnie Kompania. Ostatnim kołem ratunkowym miały być obligację, które miały załatać dziurę budżetową spółki. Jak wiemy, zadanie to się nie udało i to właśnie po tej porażce, ówczesny prezes stracił już wiarę na ratunek dla spółki, stwierdzając, że powinno się zamknąć nierentowne kopalnie, zwolnić około 15 tysięcy ludzi i resztę zakładów z roku na rok wygaszać, aż zostaną 3-4 rentowne zakłady.



Po tych słowach zawrzało - związki zawodowe zareagowały błyskawicznie, wystosowując list do premier Ewy Kopacz, domagając się zwolnienia z funkcji Mirosława Tarasa. Górnicy świadomi trudnej sytuacji w jakiej znalazła się spółka, z niedowierzaniem przyjęli słowa prezesa, które dla nich stały się przyznaniem do porażki i kapitulacji. Jak już wcześniej napisałem, Rada Nadzorcza spółki uprzedziła wszystkich i w tajnym głosowaniu, odwołała prezesa ze swojej funkcji. Ogłoszono już nawet konkurs na nowego prezesa, a kto nim zostanie mamy dowiedzieć się już dwunastego grudnia. Czy nowy prezes znajdzie jakiś złoty środek na ratowanie spółki? Czy jednak definitywnie zacznie od mocnej strony i będzie chciał pozamykać nierentowne kopalnie?

Konkurs, konkursem ale prawda jest taka, że nie stać nas już na dalszą zwłokę. Pisałem to już bodajże pół roku temu, gdy nowym prezesem został Mirosław Taras, z nadzieją, że zacznie się coś dziać, że w końcu zostaną podjęte jakieś konkretne decyzję. Skończyło się to na co miesięcznych spotkaniach z zarządem, stroną społeczną i związkowcami, w których przez pewien czas brał udział były premier Donald Tusk. Mam głęboką nadzieje, że w końcu obudzimy się z tego marazmu i zaczniemy podejmować jakiekolwiek kroki, nawet jeżeli będą one oznaczać zamknięcie kopalni. Mam pewne obawy, że nikt nie chcę działać i podjąć żadnej decyzji, czy ratować czy zamykać i stara się przeciągać tą patową sytuację, aż do następnych wyborów. Wiadomo, że lepiej nie mieć polskiego górnictwa na swoim sumieniu.

Byłby prezes Kompanii Węglowej nazwał to w prost - reanimacją trupa. Nawet jeżeli użył złego sformułowania (jako prezes nie wypada mówić tak o zarządzanej przez siebie firmie), to wydaje mi się, że było w tym trochę racji. Jeżeli będziemy przeciągać te trudne decyzję w nieskończoność to ten nieszczęsny "reanimowany trup", wyzionie ducha na dobre. Chyba, że to jest ten plan na Kompanię Węglową? Umyć rączki, tak żeby nie poszło na nasze konto?

Wracając jeszcze do barbórek - po nieudanej próbie załatania budżetu spółki obligacjami, pojawiła się informacja, o braku pieniędzy dla górników na grudniowe wypłaty oraz barbórki. Tę informację jednak zdementował szybko rzecznik prasowy spółki, a później także sam prezes. Barbórki będą to i świętować będzie za co?

Każdy ma inne podejście na temat obecnej sytuacji w jakiej znalazła się spółka, a przede wszystkim barbórek. Powiedzieć muszę szczerze, że świętować trzeba! To święto naszej górniczej braci, to że nie jest to za dobry okres dla naszej spółki i całego sektora, to jest jakby drugi plan, o którym zwłaszcza w to święto, powinniśmy zapomnieć, Wystarczy już, że tyle miesięcy żyjemy w niepewności czy następny dzień nasze zakłady nie będą zamknięte. Także chłopy, no i oczywiście babki - bawta się i pijta - w końcu tego święta Wam nikt nie zabierze. Mam nadzieje, że za rok o tej porze nie trzeba będzie się martwić o nasze zakłady i uda się świętować ten dzień bez zmartwień.

Szczęść Boże!
Trwa ładowanie komentarzy...